„Bóg w dezodorancie czyli paranoja jako szósty zmysł” – (PHILIP K. DICK), magazyn „Plastik” nr 2 luty 1998 – Filip Barciński

ubik philip dick cover.jpg

– Paranoja to, pod pewnymi względami, współczesne udoskonalenie niezwykle starego zmysłu, który wciąż występuje u zwierząt – mam tu na myśli zwierzynę łowną – i polega na świadomości bycia pod obserwacją -mówił PHILIP K. DICK. – Paranoja jest więc zmysłem atawistycznym. Zmysłem, który przetrwał, odkąd nasi praprzodkowie byli narażeni na ataki drapieżników i on właśnie podpowiadał im, że są śledzeni. A śledziło ich zazwyczaj coś, co chciało ich upolować… Bohaterowie moich książek mają często takie uczucie.

Uczucie to miewał również sam DICK – klasyfikowany jako pisarz science fiction, choć coraz bardziej ceniony również poza środowiskiem miłośników fantastyki. Wielokrotnie sugerował, że jest śledzony. Kiedp włamano się do jego mieszkania, a ponieważ nic wartościowego nie zginęło, DICK nabrał pewności, że depcze mu po piętach CIA. Wcześniej proponowano mu posadę informatora w FBI (odmówił). Była jeszcze trzecia tajemnicza -zdaniem DICKA – organizacja, czyhająca na jego życie: LEM. Wszelkie skojarzenia ze STANISŁAWEM LEMEM są jak najbardziej na miejscu, ponieważ DICK żywił obawy, że polski pisarz SF w rzeczywistości nie, istnieje, a kryje się za jego nazwiskiem cała wschodnioeuropejska siatka szpiegowska, która za zadanie przyjęła sobie likwidację DICKA. Wzięło się to stąd, że Polska była jednym z pierwszych krajów europejskich, gdzie opublikowano tłumaczenie jednej z jego powieści („Ubik”, książka wydana przez Wydawnictwo Literackie w  serii „STANISŁAW LEM poleca”). DICK uznał, że dzięki temu stanie się wreszcie bogaty. Kiedy jednak otrzymał „honorarium” za polskie wydanie „Ubika”, było ono tak niewiarygodnie małe, że ostatecznie przyjął wariant spiskowy…

DICK (1928-1982) był za życia pisarzem niedocenionym i biednym. Właśnie ubóstwo i niskie stawki płacone za stronę maszynopisu przez amerykańskich wydawców, zmuszały go do produkowania książek w niesamowitym tempie. To z kolei skłoniło go do nadużywania amfetaminy. Załamanie nerwowe, które przeżył po rozstaniu z kolejną żoną (miał ich aż pięć) sprawiło, że na kilka lat jego mieszkanie  stało się meliną ćpunów. Swoje przeżycia z tego okresu opisał później w jednej ze swych, najlepszych książek: „Przez ciemne zwierciadło”, którą zadedykował przyjaciołom – ofiarom narkotyków. Powieść ta w idealny sposób łączy dwa ulubione tematy DICKA: paranoję i narkotyki.

Bohater, Bob Arctor, jest ćpunem, uzależnionym od niezwykle silnej Substancji A. Na dłuższą metę jej zażywanie prowadzi do rozdwojenia jaźni, wywołuje więc klasyczne objawy skrajnej schizofrenii. Arctor zostaje jednocześnie zatrudniony przez policję antynarkotykową jako informator i odtąd przyjdzie mu śledzić… samego siebie. Żyje w dwóch różnych umysłach i nie zdaje sobie z tego sprawy – tropi Arctora-narkomana, donosi na niego, a potem zastanawia się, kto spośród jego przyjaciół jest policyjną wtyczką. Kiedy już nie nadaje się nawet na informatora, zostaje skierowany do zakładu Nowej Drogi, organizacji zajmującej się resocjalizacją narkomanów. Resocjalizuje ich poprzez pracę – przy uprawia narkotyku. Stany Zjednoczone są tu pokazane jako totalitarne państwo, które za pomocą przemysłu narkotykowego sprawuje władzę nad tysiącami ogłupionych, oszalałych obywateli.

– W tej książce starałem się pokazać ironię narkotykowego świata – mówił o tej książce DICK w jednym z wywiadów. – Kiedy byłeś młody, mogłeś iść do baru z fałszywym dowodem, napić się piwa i poczuć się naprawdę jak dorosły. I kiedy do baru wpada facet i zamawia piwo bezalkoholowe wiesz od razu, że to glina, bo na służbie nie może pić alkoholu, nawet jeśli nie ma munduru. Ale narkotykowi agenci w przebraniu muszą brać swoją działkę, żeby być agentami. Wyobrażam sobie, że kiedy wszyscy zapalają jointy, to agent narkotykowy też musi zapalić. Nie może powiedzieć: „Nie, wolno mi pić tylko piwo bezalkoholowe”, bo w tym środowisku ludzie rozjechaliby go samochodem. W tym tkwi największa ironia: towar wypala agentowi mózg.

DICK przy okazji opowiedział inną historię: – Przyjaciel zaprowadził mnie kiedyś do swojego znajomego, który miał kupę pieniędzy, ale jedynym, co mógł robić, było żonglowanie trzema kulkami.

DICK przyjrzał się zdegenerowanemu milionerowi, po czym sięgnął na jego półkę i wziął stamtąd książkę SPINOZY. Miała zakreślone niektóre akapity – szczególnie widać ważne dla właściciela. DICK uznał, że tamten po prostu wypalił sobie mózg – kiedyś przecież musiał tę książkę rozumieć, a teraz wstarczy mu żonglowanie kulami. Stąd pomysł wypalonego społeczeństwa w książce „Przez ciemne zwierciadło”.

W późniejszym okresie życia DICKOWI zdarzyło się jeszcze sięgać po środki pobudzające. Przygotowywał sobie pschoaktywne koktajle witaminowe, które miały – jak twierdził – ułatwić komunikację między obiema półkulami jego mózgu. Utrzymywał, że udaje mu się nawiązać kontakt z Bogiem. Bóg był dla niego  wiedzą, informacją i, podobnie jak ta ostatnia, dająca się sprowadzić do zer i jedynek, był dwoisty w swojej  istocie. Ten pogląd  pisarz wyłożył na kartach „Bożej inwazji” i – w nieco mniejszym zakresie – w powieści „VALIS”. W tej ostatniej, podobnie jak w kilku poprzednich książkach DICKA, boskie przekąsy, pojawiają się jako sygnały z satelity krążącego wokół Ziemi. DICK dołącza do książki swoje natchnione prawdy wiary, w 53 punktach opisując istotę boską. „Wszechświat jest informacją” -czytamy w jednym z punktów. Informacją, dodajmy, składowaną w postaci hologramów. DICK nie znał jeszcze matematycznej teorii chaosu i najprawdopodobniej nie widział fraktali – dziwnych tworów geometrycznych będących niczym innym jak właśnie hologramami. Ich istota zasadza się w tym, że każdy, najmniejszy nawet fragment zawiera informację o całości. Hologramem jest – według DICKA – także mózg człowieka.

Powieści DICKA to traktaty o naturze rzeczywistości, ubrane w sztafaż nieco tandetnej science fiction. Głównym problemem jest tu zawsze: czy to, co postrzegamy, istnieje rzeczywiście, i czy nie mamy czasem do czynienia Z Całkowicie wirtualnym światem? Książki DICKA przekonują, że realność jest kwestią względną. Dla bohaterów „Trzech stygmat Palmera Eldritcha” będzie nią świat lalki Perky Pat, w który ludzie mogą się przenosić dzięki narkotykowi o nazwie Can-D (jak „candy” – „cukierek”), a dla Konioluba Grubasa z „VALIS” – Imperium Rzymskie, które jego zdaniem wcale się nie rozpadło istnieje wciąż na Ziemi w postaci totalitarnych struktur Stanów Zjednoczonych.

Porównywano kiedyś PHILIPA DICKA z Kirlgore’em Troutem – niebywale pomysłowym pisarzyną SF, którego wymyślił na kartach swych powieści KURT VONNEGUT. DICK oczywiście zaprzeczał, twierdząc, że nie ma z Troutem nic wspólnego. Jednak trudno zaprzeczyć temu, że był równie modelowym twórcą fantastyki co Kirlgore Trout: potrafił zadawać szalone pytania i znajdować na nie jeszcze bardziej szalone odpowiedzi.

 

Autor: Filip Barciński – magazyn „Plastik” nr 2 luty 1998

 

 

PHILIP K. DICK po polsku (Ramka)

Obok obszernie omawianej w tekście artykułu powieści „Przez ciemne zwierciadło”, na szczególną uwagę zasługują następujące powieści DICKA:

  1. „Ubik” (Wydawnictwo Literackie 1974)

Do „moratorium” – miejsca, gdzie w specjalnych warunkach są zmarli, z którymi wciąż jeszcze można się kontaktować (ich mózgi pracują na zwolnionych obrotach) – trafia grupa ludzi po wypadku. Nie zdają sobie sprawy z tego, że w rzeczywistości przestali istnieć -silnie oddziaływujący umysł jednego ze zmarłych chłopców tworzy im iluzję świata, w którą zaczynają wierzyć. Prawdę pozwala poznać dopiero tajemniczy preparat o nazwie ubik, dostępny pod różnymi postaciami. To jeden z ulubionych wątków pisarskich DICKA – Bóg zapakowany we fiolkę leków lub dezodorant.

  1. „Człowiek z Wysokiego Zamku” (Editions Spotkania 1991)

Jedna z najbardziej znanych książek o alternatywnych wersjach historii. W powieściowym świecie alianci przegrali II Wojnę Światową i Europa jest pod okupacją niemiecką, zaś Stany Zjednoczone – pod japońską. Ale gdzieś na terenie USA, w tytułowym „Wysokim Zamku”, żyje pisarz, który tworzy inną wersję historii, w której wojnę wygrali alianci. Poplątana, typowa dla DICKA intryga, do stworzenia której autor używał księgi  „I Ching”. Według jej wskazań prowadził losy głównych bohaterów.

  1. „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” (Wydawnictwo Amber 1990)

Obok „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach” (książki sfilmowanej jako „Blade Runner” – „Łowca Androidów”) -najważniejsza powieść DICKA traktująca o granicach człowieczeństwa. Palmer Eldritch przywozi z układu Proximy na Ziemię nowy, dający mistyczne przeżycia narkotyk oraz nową wiarę, która pozwala mu przejmować władzę nad ludźmi. Jego wiernych zdradzają trzy stygmaty: sztuczne oko, ręce i szczęka. Poza wszystkim, jedna z najbardziej pomysłowych wizji narkotyków przyszłości, jaką wydał z siebie DICK.

  1. „VALIS” (Dom Wydawniczy Rebis 1994)

Najpoważniejsze dzieło DICKA jest w zasadzie powieścią niemal autobiograficzną. Opowiada ona historię objawienia, jakiego rzekomo doznał DICK, kiedy w marcu 1974 r. spłynął na niego strumień różowego światła, a pisarz zyskał nagle znajomość greki i uświadomił sobie, że jego syn jest ciężko chory i wkrótce umrze, jeśli nie trafi do szpitala. Lekarze potwierdzili diagnozę, jaką wydał natchniony DICK, natomiast co do reszty jego przeżyć, już nigdy nie dowiemy się, co było prawdą, a co tylko kolejnym śladem szaleństwa. „Jedną z pierwszych oznak psychozy jest poczucie, że popada się w psychozę” – czytamy w „VALIS”.

  1. „Płyńcie łzy moje, rzekł policjant” (Zysk i S-ka 1996)

Historia Jasona Tavernera, piosenkarza i gwiazdy telewizji, który pewnego dnia po prostu przestaje istnieć dla świata. Jego nazwisko znika ze wszelkich możliwych kartotek danych i nikt z dawnych znajomych nie przyznaje się, że kiedykolwiek go widział. Wyalienowany człowiek, który istnieje tylko sam dla siebie – to kolejny z ulubionych tematów DICKA. Ponownie mamy tu też obraz Stanów Zjednoczonych jako totalitarnego państwa, w którym niemal każdy jest agentem tajnych służb.

 

 

Artykuł w wersji pdf:

bog w dezodorancie – philip k dick – plastik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s